Cześć, tsa... spięłam pośladki i zaczęłam pisać
Jaka ja zła!!!! Nie napisałam jak mam na imię. Okay, myśl... myśl... może się przedstawić?? Hmmm... dobry plan. Nazywam się Kim Crawford, tsa... skrywam pewien sekret o którym powiem, a raczej, napiszę o co chodzi dopiero gdy się wciągniecie.HAHAHAxD po was!! Dobra, ostatni dzień szkoły, NADCHODZĘ!!! Jakoś zakończenie mi bardzo szybko minęło, ciekawe, dlaczego... może, dlatego, że jeszcze dziś jadę na Manhatan(sorry, chodzi o okolice Percego)z moim,niestety, tylko przyjacielem Jackiem Brewerem. Yupi!! Ktoś, a raczej Jack machał mi przed oczami. No, bo przecież TYLKO on się mnie nie bał, choć nieznał mojego sekretu. Cała szkoła się mnie boi, przez jeden głupi wybryk mam tylko jednego przyjaciela, czyli jak już wiecie Jacka Brewera. Może opowiem co się stało :
Był ostatni dzień lata. Właśnie szłam na randkę z Lukiem, najprzystojniejszym chłopakiem zaraz po Jacku. Gdy nagle usłszałam jakiś szelest za mną. Myślałam, że oni ZNÓW chcą mnie spalić, więc, zaatakowałam. Niestety, okazało się, że był to Luke. Rozroałam mu twarz będąc w błędzie. Od tej pory miał WIELKĄ bliznę na policzku. Smutne, ale prawdziwe. Od tej pory ćwiczę karate, by nie musieć używać moich pazurów. Taa..., a teraz po walizki i na lotnisko!!
wtorek, 10 marca 2015
Rozdział 4
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz